Blog > Komentarze do wpisu

A dziś rozważnie i romantycznie...

Jane Austen, "Rozważna i romantyczna", Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 1999. Ocena- 5 punktów. Ang Lee (reżyseria), "Rozważna i romantyczna", Produkcja Wielka Brytania, USA, 1995. Ocena- 5 punktów.

Mam wielką słabość do filmów kostiumowych. I w swoim życiu obokładkaejrzałam ich sporo. Tym bardziej ucieszyłam się, gdy trafiłam na ekranizację powieści Jane Austen w telewizji w minionym tygodniu, i z przyjemnością spędziłam czas przed ekranem.

„Rozważną i romantyczną" przeczytałam parę lat temu, chyba jeszcze na studiach. Pamiętam, że spodobała mi się i to bardzo.  Nie ze względu na wątki romantyczne, gdyż nie przepadam za romansami. Zawsze interesowało mnie tło obyczajowe ukazywane w powieściach z minionych epok. A Austen świetnie potrafiła odmalować obyczaje klasy społecznej w czasach, w jakich żyła. Niewątpliwie, miała doskonały zmysł obserwacyjny i przy okazji świetnie potrafiła swoje spostrzeżenia opisywać na kartach powieści. Zdaję sobie sprawę, iż ekranizacje nie są nigdy niczym prostym, chociażby ze względu na potrzebę oddania realiów epoki takich, jak stroje, wnętrza, sposób mówienia, zachowania się bohaterów. Jednakże moim skromnym zdaniem, film Anga Lee jest  jednym  z lepszych filmów kostiumowych, jakie w swoim życiu widziałam. Zresztą, o tym, iż nie tylko mnie film się spodobał, świadczy lista nagród, które zdobył (m. in. Oskar za wyśmienity scenariusz dla Emmy Thompson) oraz niesłabnąca popularność, jaką się cieszy od lat.

Bohaterkami filmu i książki są dwie siostry- rozważna Elinor oraz romantyczka Marianne. W zasadzie cała fabuła opiera się na przedstawieniu odmiennego podejścia do miłości i życia obydwu kobiet. Każda z nich patrzy na rzeczywistość w inny sposób. Powściągliwa Elinor tłumi uczucia, nie pozwala sobie na marzenia, stąpa twardo po ziemi. Z kolei egzaltowana  Marianne buja w obłokach, jest spontaniczna, impulsywna, okazuje żywo swoje nastroje i pragnienia. Każda z nich musi zmierzyć się w gruncie rzeczy z samą sobą, z własnym nastawieniem do życia i świata. Morał i książki, i filmu jest taki, iż, jak to w życiu bywa, najlepiej jest wtedy, gdy bywamy jednocześnie romantykami i realistami.

Oczywiście, między książką, a filmem jest parę różnic. Dla mnie najistotniejszą jest fakt, iż powieściowa Elinor ma 19 lat- jest więc młodą dziewczyną. A filmowa, odgrywana przez Emmę Thompson, wygląda
przynajmniej na 30. W gruncie rzeczy to nawet pasuje, zgadza nam się. Bo
przecież starsza panna Dashwood z powieści jest już niemalże zasuszoną starą panną. A któż przy zdrowych zmysłach uznałby w dzisiejszych czasach 19- latkę za takową? Realia sporo się zmieniły przez minionych 200 lat.  Więc może filmowa Elinor jest dla nas wiarygodniejsza? Zresztą Thompson znakomicie radzi sobie z rolą i rzeczywiście przypomina książkowy pierwowzór. Ja osobiście mam wielką słabość do Kate Winslet-
po prostu ją uwielbiam, uważam ją za doskonałą aktorkę, obdarzoną wyjątkowym talentem. Choć „Rozważna i rplakat filmowyomantyczna" jest jednym z pierwszych filmów Winslet, to jakże autentyczna, pełna życia jest Marainne! Tak- zdecydowanie idealna Marianne! Jej śmiech, mimika, żywiołowe gesty, radość, płacz, przesadne cierpienie... Doskonały aktorski warsztat. No i przy okazji znakomity duet- para Winslet- Thompson znakomicie wypada na ekranie.

Prócz „Rozwaznej i romantycznej" przeczytałam jedynie „Dumę i uprzedzenie". Widziałam ekranizacje innych powieści Austen, chociażby „Emmę"czy też  „Perswazje", szczególnie polecam mini seriale produkcji BBC- bardzo rzetelne, wiernie oddają treść powieści. Dla miłośników Collina Firtha informacja- otóż gra on Pana Darcy'ego w ekranizacji „Dumy i uprzedzenia" produkcji BBC. Po prostu wypisz wymaluj Mr Darcy z książki!

To, co szczególnie lubię u Austen, to obraz życia kobiet brytyjskich klas wyższych z przełomu wieków XVIII i XIX. A niestety nie jest to wbrew pozorom obrazek pogodny. Co w zasadzie jest jedyną drogą dla ówczesnej
kobiety? Jest tylko jedna odpowiedź- małżeństwo, i to na dodatek z odpowiednim, tzn. dysponującym dochodami na właściwym poziomie, mężczyzną. Epoka bardzo zresztą ograniczała samodzielność kobiet- nie pracowały (oczywiście mam na myśli szlachcianki, bo kobiety z niższych warstw pracowały równie ciężko, a może nawet ciężej niż mężczyźni), nie zdobywały wykształcenia (pisanie, czytanie, proste rachunki, prowadzenie domu i gospodarstwa, śpiew, robótki ręczne), w zasadzie zawsze były od kogoś uzależnione- przed ślubem od ojca, po ślubie od męża. Nawet stare panny i wdowy nie były samodzielne, gdyż musiały liczyć się z opinią krewnych i „towarzystwa". Z kart powieści Austen (notabene nigdy nie wyszła ona za mąż, żyła „kątem" u rodziny)wyraźnie widać również, iż
młode dziewczęta nie znały mężczyzn, były od nich skutecznie izolowane. Do spotkań między młodymi kobietami i dżentelmenami dochodziło w zasadzie tylko w szerszym gronie- na przyjęciach, balach, piknikach, polowaniach, proszonych herbatkach. Nierzadko, krótkie, grzecznościowe rozmowy, wspólne chwile podczas tańca, czy gry w karty, wystarczyć musiały do wyrobienia sobie opinii o potencjalnym małżonku. Konwenanse bardzo to utrudniały. Tak naprawdę stanowiły fasadę, przez którą trudno dostrzec było prawdziwe oblicze człowieka. I to właśnie wyraźnie widać na kartach „Rozważnej i romantycznej", czy też w poszczególnych scenach filmu Anga Lee. Przypomnijmy sobie okoliczności spotkań Marianny z panem Johnem Willoughby, czy krótkie rozmowy podczas wspólnych
spacerów Elinor i pana Edwarda Ferrarsa. Na jakże kruchej podstawie budowano fundament dla uczuć, małżeństwa. U Austen nie brakuje przecież barwnych opisów niezbyt pasujących do siebie małżonków- w „Rozważnej i romantycznej", chociażby państwa Palmerów. Dla przypomnienia, pan Palmer w filmie, to Dr. House wbity w surdut.

W zasadzie pominięty jest również wątek seksualności bohaterów, szczególnie kobiet. Uczucia pomiędzy kobietą a mężczyzną w powieściach Austen są czyste, nieskalane fizycznością. To czułe, pełne poezji wyznania, to pukle włosów i haftowane chusteczki przechowywane z pietyzmem, to
liczne, jednakże powściągliwe listy, to także ukradkowe spojrzenia, czasem
jakże nieśmiałe pocałunki. Oczywiście, gdzieś tam ten seks się pojawia. W końcu pan Willoughby płodzi nieślubne dziecko, ukochana pułkownika Brandona zostaje prostytutką. Seks to jednak dla niezamężnej kobiety wyrok, nieuchronna groźba stoczenia się na dno. Owszem, w towarzystwie rozmawia się o skandalach seksualnych, panny na wydaniu wiedzą, czym grozić może chwilscena z filmu a zapomnienia, brak powściągliwości. Panna na wydaniu musi prowadzić się cnotliwie. Nie dbając o swoją reputację, może zaprzepaścić szansę na dobre zamążpójście.

Pomimo zmian, jakie zaszły w sferze obyczajowej, „Rozważna i romantyczna" ciągle potrafi zachwycić. Zatem zachęcam serdecznie do sięgnięcia po książkę, jak i po film. 

poniedziałek, 05 grudnia 2011, ksiegozbiormarty

Polecane wpisy